18 marca 2018

Księgowy - psychozabawa

Któregoś razu będąc na targu księgowy zauważył mężczyznę kłócącego się ze sprzedawcą ubrań. Podszedł bliżej, żeby posłuchać, czego dotyczy spór.
Okazało się, że sprzedawca ubrań podniósł cenę spodni, a umówił się tydzień wcześniej z mężczyzną, że mu je sprzeda. Mężczyzna miał tylko tyle pieniędzy, ile spodnie kosztowały w chwili, gdy się umawiali i liczył na zakup, bo bardzo potrzebował tych spodni. Jednak sprzedawca nie chciał ustąpić – twierdził, że dziś cena jest taka, jaka jest i trzeba było przyjść tydzień temu, to by było taniej. Teraz już jest drożej.
- Rząd podniósł podatki. Musiałem podnieść cenę – argumentował sprzedawca.
- Ale umówiłeś się ze mną, że mi sprzedasz te spodnie. To było tylko tydzień temu – napierał mężczyzna.
- Właśnie w tym tygodniu wzrosły podatki o 2%, a dodatkowo na materiał jeszcze o 3%. Nie mogę mieć tej samej ceny – nie ustępował sprzedawca.
- Ja potrzebuję tych spodni. Mam tyle pieniędzy, ile chciałeś. Rozumiesz? - mężczyzna był zdesperowany, a w braku argumentów zaczął podnosić głos – jeśli mi ich nie sprzedasz, to rozpowiem wszystkim na targu i wśród sąsiadów, że jesteś oszustem.
Księgowy patrzył w spokoju na twarz sprzedawcy. Sprzedawca myślał.
- Mogę ci opuścić cenę o 1%, to wszystko, a i tak ledwie zarobię na tym – sprzedawca starał się mówić cicho.
- Nie, nie obchodzi mnie jeden procent. Ma być tyle, ile w zeszłym tygodniu! - mężczyzna był nieustępliwy i nabierał rozpędu w swoich negocjacjach. Stanął pewnie przed kramem sprzedawcy, wziął się pod boki i zaczął groźnie rozglądać się wokół.
- Nie zarobię na tym, będę musiał dołożyć do tej pary spodni, jeśli sprzedam ci je za cenę sprzed tygodnia, nie rozumiesz? - sprzedawca starał się odwołać do sumienia mężczyzny.
- To trzeba było się nie umawiać. Twoja strata. Ja chcę kupić za tyle, na ile się umówiliśmy – mężczyzna czuł, że wygrał, wystarczyło już tylko czekać i powtarzać swoje.
Księgowemu było przykro patrzeć na sprzedawcę, bo wiedział, że ten poniesie stratę na tej transakcji.
- Dobrze – powiedział w końcu sprzedawca.
Mężczyzna wyciągnął z kieszeni odliczoną kwotę i z satysfakcją zabrał spodnie. Odszedł bez pożegnania.

KONIEC

Pytania.
1. Czy mężczyzna mógł zapłacić więcej?
2. Czy zachowanie mężczyzny było uczciwe?
3. Czy sprzedawca mógł postąpić lepiej?
4. Czy księgowy powinien był się włączyć do sporu?
A. Jeśli nie, to w jakiej sytuacji byłoby to odpowiednie, żeby interweniował?
B. Jeśli tak, to jaka powinna być jego argumentacja i po której stronie powinien się opowiedzieć?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz