11 listopada 2015

"Pieśń nad Pieśniami" - o mnie, o tobie, czy o nas?

'Pieśń nad pieśniami” (a dokładniej: Pieśń Pieśni) jest o kobiecie i mężczyźnie, o pragnieniu i tęsknocie. O pierwszym spotkaniu i o rozstaniu. I o miłości, także o miłości, w której mamy szukać Boga. Jego miłości do nas. Kobieta, mężczyzna, miłość (być może także dziecko, jako owoc tej miłości) i Bóg. To naturalny sposób myślenia, bo faktycznie najważniejszych, najtrudniejszych i najbardziej dojrzałych rzeczy o samych sobie dowiadujemy się w relacji z drugą osobą, a potem w trosce i opiece nad swoimi dziećmi. Tak płynie życie i to raczej jest dla każdego zdrowe i przekonujące. Tak. Ale czy na pewno tak samo jest w biblijnym tekście o miłości? Czy na pewno droga do poznania Boga i doskonalenia siebie biegnie przez relację dwojga ludzi i analizie ich perypetii? Nie można prościej?

Bóg lubi upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu


Czytając takie dzieła jak Biblia konfrontujemy się z wieloznacznościami i odkrywamy wpływ lektury na nas za każdym razem w nowy sposób. Także Pieśń Pieśni jest wieloznaczna i w swojej wieloznaczności obejmuje treści, które opisałem powyżej. Jednak uważam, że nie są to główne treści. Uważam, że Pieśń Pieśni nie jest tylko o parze ludzi, o Sulamitce i o Królu Salomonie, nie jest tylko o Bogu i Izraelu. Przede wszystkim jest o jednym człowieku, który z lektury ma wziąć dla siebie naukę i rozwój. Tak samo jak cała Biblia.

Czyli nie kobieta i mężczyzna?


Tak, kobieta i mężczyzna. Ale przede wszystkim człowiek. Człowiek został stworzony jako kobieta i mężczyzna. Każdy z nas może być nieco bardziej męski bądź żeński w porównaniu do innych. Jedna kobieta może doceniać coś w mężczyźnie, a inna nazwie go ciapą. A kogo to obchodzi? Ten mężczyzna i ta kobieta wciąż pozostają sobą i mają swoje życie do przeżycia, bez względu na cudze opinie o ich atrakcyjności. Ostatecznie i tak wszyscy jesteśmy sami, na ulicy, w pracy, w kinie, w związku. Może niekiedy najbardziej doświadczamy samotności w właśnie w związku. Gdzie jest ta kobiecość i męskość i seksualność, gdy siedzimy przy stole i nie umiemy już zamienić ze sobą nawet jednego słowa, żeby się nie pokłócić?

Władza


Moja ulubiona nauczycielka śpiewu Olga Szwajgier (pozdrawiam Cię Olgo serdecznie) mawia, że człowiek został stworzony do władzy, ale nie władzy nad drugim człowiekiem, tylko na samym sobą. Od władzy nad samym sobą zaczyna się wszystko, co chcemy zrobić: jedzenie, mówienie, rozwój, plany na przyszłość. Wszystko, co robimy zależy od tego, kto nami rządzi. Czy ktoś może mieć wątpliwość, kto powinien nim rządzić? A czy ktoś ma pewność, że sam sobą rządzi? Nie sądzę. Przyjmując naiwną koncepcję, że Pieśń Pieśni jest o miłości, szczęściu kobiety i mężczyzny, związku na wieki stawiamy sobie jako cel coś, co jest tylko etapem naszego życia. Tak samo jak przygotowywanie posiłku jest tylko etapem przed jedzeniem, następnie sytością i kolejnymi czynnościami naszego dnia, włącznie z zapomnieniem o tymże posiłku. Król Salomon i Sulamitka rozstają się bogatsi o doświadczenie, wiedzę o sobie, świecie, więksi i bardziej świadomi tego, kim są. Odchodzą rozdzieleni w pojedynczą władzę nad sobą, władzę, która jest celem każdego z nas.

Wolna wola


Bóg dał nam wolną wolę. Czy to może oznaczać, ze zamierza za nas przeżyć nasze życie i rządzić nami, jak byśmy byli Jego robotami? Przeciwnie, mamy korzystać ze swojej wolności i uczyć się jak być panami siebie samych. No dobrze, ktoś zapyta, ale czy to znaczy, że mamy żyć sami i nie jesteśmy stworzeni do związku kobiety i mężczyzny i małżeństwa? Czy mamy jedynie uczyć się wolności i samotności, aby lepiej panować nad samymi sobą? Przeciwnie. Przecież bardziej świadomy i bardziej wolny człowiek jest w stanie zbudować zdrowszą i trwalszą relację. Jego „tak” będzie bardziej „tak”, a „nie” bardziej „nie”.

Nieco więcej o kobiecości i o męskości w Biblii we wcześniejszm tekście

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz