06 listopada 2015

Meisner, czyli jak być sobą

W aktorstwie liczy się autentyczność i pełnia wyrazu. Czyli powinniśmy robić to, co należy zrobić i robić to tak jawnie i przejrzyście, żeby widz czuł zgodę nas samych z tym, co wyrażamy. Wielkie słowa, ale wszystko zaczyna się od rzeczy najprostszych. Jak u Bułhakowa w „Mistrzu i Małgorzacie”. Na pytanie o to, czym jest prawda, Jeszua odpowiada Piłatowi, że prawdą przede wszystkim jest to, że Piłata boli głowa, i że z tego powodu nie ma ochoty na rozmowę, mimo że wbrew sobie musi ją prowadzić. Piłat nie chce być Piłatem, nie chce być Rzymianinem, człowiekiem, nie chce nikogo zbawić, ani potępić. Po prostu boli go głowa. Taka jest prawda o nim w tym momencie. Ból głowy, czyli słabość człowieka, być może najgorsza rzecz do zagrania na scenie i przed kamerą. Jednak prawdziwa. Jaką szansę ma reżyser, by wydobyć z nas „autentyczność”, jeśli jest w nas jakaś treść (słabość) i świadomie wszystkimi siłami będziemy starali się ją ukryć? Odpowiedź brzmi: żadną. Z aktorem, który nie chce dobrze grać nic nie da się zrobić. Jeśli czujemy, albo myślimy coś, ale zamiast do tego uczucia lub stanu przyznawać się, usiłujemy wykreować siebie na coś nowego, innego, coś czego nie ma, ale bardzo chcielibyśmy, aby było... to żegnaj autentyczności.

Mężczyzna i kobieta


Prostszy przykład, bliższy pracy Meisnerem. Naprzeciwko kobiety stoi mężczyzna, któremu się ta kobieta podoba. Mężczyzna wstydzi się swojego pragnienia i ucieka myślami w stworzone przez siebie mechanizmy zagadywania i zaciemniania obrazu siebie. Byle tylko nie było widać prawdy. I co z tym ma zrobić jego partnerka, albo reżyser? Popatrzeć ze zdziwieniem na tę walkę o kłamstwo i obśmiać, albo wyjaśniać i prosić? A może nauczyć, jak zakładać maskę, która pokaże trzy poziomy aktora: aktora, który pragnie, aktora, który zaprzecza pragnieniu i aktora, który pokazuje, że jednak pragnie jakieś artystyczne pragnienie? To byłby absurd. Praca ma polegać na tym, żeby aktor czuł, to co czuje i pokazywał, jak to jest czuć właśnie to, właśnie w tej chwili. By był sobą. Tak proste to jest na Meisnerze i taki jest cel każdego spotkania z partnerem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz