01 czerwca 2015

Kobiecość i męskość, czyli tekst politycznie niepoprawny

Niestety polityka psuje idee z których żyje, jednak to nie powód, żebyśmy także my o tych ideach zapominali lub je wypaczali, dlatego że ktoś je zużywa w swoich celach osobistych, społecznych, politycznych albo biznesowych. Przypomnijmy zatem dwie z nich: kobiecość i męskość.

Przyzwyczailiśmy się, że religia służy do pocieszania nas. Religijność i skłonność do wiary w „coś ponad nami” są naturalne, więc jeśli po jakimś etapie zerwania z wyższymi ideami wracamy do nich – czujemy ulgę, spokój i pocieszenie. Parafrazując, można powiedzieć, że człowiek jest zwierzęciem religijnym. Jednak słodycz nie trwa długo, bo z czasem trzeba wziąć się za trudne teksty, czytać je i rozumieć. Biblia pokazuje drogę, choć nie drogę na skróty, więc czasem trzeba trochę pogłówkować. Jeśli Biblia nie zaczyna się słowami „I Bóg stworzył człowieka, który będzie zawsze szczęśliwy” (a nie zaczyna się tak i bynajmniej tak nie kończy), to znaczy, że sprawa nie jest tak prosta, a do sielanki nam daleko. A zanim do niej dotrzemy czeka nas trochę poznania, wiedzy i wysiłku, potu, łez i krwi.

Antropologia


Biblia jest przepisem na stworzenie człowieka. Bóg dał nam umiejętność rozumienia tekstu, a następnie dał Biblię/Torę, żebyśmy ją czytali. Biblia jest logiczna, dlatego zaczyna się od rzeczy ogólnych, fundamentalnych, powiedziałbym nawet, że od rzeczy znajdujących się poniżej jakichkolwiek archetypów. (W tym miejscu prosiłbym o otworzenie Biblii na pierwszej stronie i przeczytanie jej od początku aż do siódmego dnia stworzenia – to krótki i ciekawy fragment). Wiedza duchowa, która przyszła do Europy ze Wschodu mówi dokładnie o tym, co właśnie przeczytaliśmy. W tym fragmencie jest i ZEN i czakry i bóstwa natury i pogody, a nawet wierzenia Azteków. Trzeba się tylko mocno skupić, żeby to odnaleźć. Oczywiście, chwilę to Państwu zajmie, więc ja w tym czasie przejdę do innych rzeczy. Proszę zwrócić uwagę, że stworzenie człowieka, a następnie Szabat, który dostaliśmy od Boga zajmuje aż siedem oddzielnych dni. Co więcej, ranga tych dni, czy w ogóle ranga „dnia” jest wyeksponowana znacznie ponad to, jak zwyczajowo traktujemy dzień. Dzień w Księdze Rodzaju/Bereshit zaczyna się i kończy konkretnie. W tekście o tak dużej wadze znaczeń same informacje o tym, że dzień taki a taki minął zajmują sporo miejsca – jeśli tak, to zapewne jest to ważne. Co więcej, dzień jako taki został także stworzony/zdefiniowany (pierwszego dnia). Co to znaczy? Zapewne to, że sam czas i skupienie na określonych rzeczach w jednym momencie (okresie) ma sens dla efektów pracy. Innymi słowy, rzeczy, które trwają tydzień nie da się nijak zrobić w jeden dzień, ani w pięć dni, ani w trzy, ale właśnie w siedem. I ta struktura czasowa wprowadza ład i zmusza nas do spokoju. Jak głęboki i wieloznaczny jest opis stworzenia świata/człowieka? Odpowiedź brzmi: bardzo głęboki i bardzo wieloznaczny. Każde z wydarzeń opisanych w kolejnym dniu jest wielkie, skomplikowane i trudne do wykonania. Tak jak budowa domu wymaga czasu i pracy, a jego elementy nie mogą być przyniesione gotowe w kieszeni murarza, tak i kreacja człowieka musi zająć czas i odbyć się tu i teraz (czytaj: w człowieku). Co oznacza, że doszliśmy o antropologii. Magiczne w opisie stworzenia świata jest to, że mówi on przez rzeczy kojarzące się z kosmosem i fizyką. I owszem, na pewno tak jest, ale kosmos w tym opisie jest raczej metaforą, którą należy zwrócić na człowieka, czyli na samego siebie. Każdy dzień tworzy we właściwym porządku pewną warstwę budulca, który następnie zostanie użyty w tworzeniu kolejnej warstwy, od pierwszego dnia, aż do siódmego... no i oczywiście jeszcze dalej przez całą Biblię. No dobrze, ale czy to musi być tak skomplikowane i literacko wymagające? Owszem. A to dlatego, że gdyby ten opis był stricte techniczny, to nie udałoby się na jego podstawie stworzyć człowieka posiadającego duszę, a raczej manekina, albo cyborga. A my nie jesteśmy kukłami, tylko czującymi, złożonymi istotami szukającymi miłości i sprawiedliwości, nieprawdaż? Dlatego musi być ciężko.

Kobieta i Mężczyzna


Kilka tysięcy lat po stworzeniu Adama i Ewy przyszedł czas na Króla Salomona i Sulamitkę. Skłonność do ekstrapolowania tych postaci na całość rodu żeńskiego i męskiego jest powszechna i nie będę Państwa do tego mozolnie przekonywał. Dość powiedzieć, że Wikipedia podaje kilka różnych interpretacji i całą serię alegorii w podziale na Izrael i Kościół. Polecam przeczytać ten przegląd myśli na temat „Pieśni nad Pieśniami”, jednak nie radziłbym zbytnio się na nich zatrzymywać. Z jednego powodu: nie opierają się na całościowym rozumieniu tekstu. Można powiedzieć, że po podzieleniu na małe fragmenty każdy tekst jest „łatwy” do zrozumienia, bo skoro rozluźnimy połączenia między kolejnymi pieśniami i wersami, to możemy dowolnie stosować różnorakie konteksty i podejścia do osobnych części. I udowodnić dokładnie to, co chcemy, a raczej udowodnić cokolwiek, byle nie okazało się, że niczego nie udowodniliśmy. Takie jest podejście „akademickie” i nie jest ono bynajmniej rozwijające, bo nie skupia się na sensie, ale na badaniu i poszukiwaniu sensu, poszukiwaniu i poszukiwaniu i poszukiwaniu i tak z semestru na semestr poszukiwaniu dla kolejnej grupy studentów i czytelników. Nas jednak interesuje to, co jest zawarte w tekście, a nie fakt, że w ogóle coś w nim jest zawarte i że to coś daje nam pole do swobodnej gry wyobraźni i asocjacji. Potrzebujemy odrobiny krytyki, dyscypliny i bardzo dużo analizy. A ostatecznie także syntezy.
„Pieśń nad Pieśniami” jest tekstem scenicznym, jest dialogiem, częściowo tylko skierowanym do publiki/chórów/otoczenia/świata. W zasadzie jest rozmową kobiety z mężczyzną. Jest często cytowany we fragmentach (powód, jak powyżej), ale rzadko w całości. W całości jest już raczej tylko „czytany”, bo podobnie jak „papier zniesie wszystko”, tak i widz, któremu aktor coś „czyta”, też zniesie wszystko. Załóżmy jednak, że tekst „Pieśni nad Pieśniami”/Shir haShirim nie jest tylko skarbnicą cytatów, ale całością ze swoim sensem i kompletnym przekazem. Podobnie jak Księga Rodzaju/Bereshit prowadzi przez sześć/siedem dni do człowieka, tak „Pieśń nad Pieśniami” prowadzi do zrozumienia celu i założonych funkcji kobiecości i męskości.

Braki


Podstawową treścią „Pieśni nad Pieśniami” jest brak, niekompletność, potrzeba drugiej osoby, pragnienie kobiety i pragnienie mężczyzny. Czemu logika pragnienia i łaknienia nie miałaby mieć sensu w przypadku przyciągania się płci? Czemu, gdy chcemy jeść, to potrzebujemy pokarmu, którego (na logikę!) akurat nie mamy w żołądku, a w przypadku kobiety i mężczyzny mielibyśmy chcieć czegoś, czego nie potrzebujemy, bo mamy wszystko? Zatem drogą do zrozumienia tekstu „Pieśni nad Pieśniami” i fenomenu kobiety i mężczyzny jest zrozumienie, że to, co ma druga strona, to jest właśnie to, czego my nie mamy. Naprawdę, faktycznie nie mamy tego. Najprostsze dowody na to znajdą Państwo stając przed lustrem. „Ech” - pomyślisz sobie teraz, Drogi Czytelniku. „Ech, tyle się naczytałem, żeby dowiedzieć się czegoś tak oczywistego i już na oko widać, że nic mądrego dalej nie będzie”. Czytaj dalej, Drogi Czytelniku, może jednak będzie, bo właśnie doszliśmy do tego, co jest tak niepoprawne politycznie. Do braku równości między płciami.

Seks i genitalia


Całościowa i rozumna antropologia zawiera funkcjonowanie człowieka w kulturze, społeczeństwie, rodzinie, erotykę, emocje, dążenia i motywacje działań. Ale także anatomię i morfologię. Narodziny naszej osobniczej tożsamości zaczynają się od dojrzewania seksualnego. Pierwszy wstyd, pierwsze reakcje, których nie kontrolujemy, a jednak są tak silne, że nas kształtują. Zabawa się zaczyna, jednak uśmiech schodzi z naszej twarzy, gdy okazuje się, że romantyczna miłość mija. Że partner/partnerka chce czegoś innego niż my, a na domiar złego proste, wydawałoby się, pragnienie posiadania drugiej osoby prowadzi do psychologicznych zawiłości, problemów i długotrwałych okresów „pracy nad sobą”. I dokładnie tak miało być. Seks jest impulsem, jednak nie seks jest odpowiedzią na miarę człowieka. Dalej jest jeszcze serce, umysł i kilka innych części naszego ciała, ducha, naszej istoty.
Seksualność i różnice w budowie płci są ważne i niezaprzeczalne. Są też w pewnym sensie okrutne, bo przecież prowadzą do zawodów miłosnych, nieprzespanych nocy i niekończących się lawin i łańcuchów myśli. Czemu Bóg tak zrobił, że nie mamy czegoś i musimy tego szukać w innym człowieku? Ale przecież to jest także piękne! Gdy spotykamy osobę, z którą jesteśmy blisko, czujemy się spełnieni, pożądani i akceptowani. Czujemy, że możemy przenosić góry i że nasza osoba jest w stanie sprostać całemu światu. To jest wielkość człowieka, a raczej zapowiedź tej wielkości. Niestety później następuje rozstanie i pozostajemy ze swoimi refleksjami. Szukamy dalej i po jakimś czasie znowu znajdujemy kogoś, kto da nam cząstkę siebie. Budujemy się. Wiele osób w pewnym momencie rezygnuje z poszukiwań osoby, która da mu szczęście, bo suma strat i cierpień nie daje się skompensować krótszymi lub dłuższymi chwilami uniesień. Poszukiwanie sielanki przestaje w ogóle mieć sens. Jednak jeśli do siebie i swojego życia podejdziemy w sposób odważny, może nieco szalony, ale niezaprzeczający pamięci o tym, co było, i czego pragniemy, to zauważymy, że relacje pozostawiają w nas kolejne otwarte furtki. Powiększają naszą perspektywę i rozwijają. Proszę zwrócić uwagę, że płeć człowieka w łonie matki, a także niemowlęcia jest niemal nie do rozpoznania wizualnie. Podobnie, osoby starsze – z czasem ich zewnętrzne cechy płciowe stają się mniej wyraziste niż u dwudziestolatków. Czy nie znaczy to, że seksualność i płciowość jest jedynie jednym z elementów naszego rozwoju, mającym swój czas i funkcję? Krótko mówiąc, seksualność ma nas czegoś nauczyć. Ale żeby nas mogła czegoś nauczyć, nie możemy jej negować, nie możemy negować różnic między płciami. Jesteśmy na drodze do zrozumienia sensu naszej płci, istnienia drugiej płci, ale jeśli tę tajemnicę mamy rozwiązać, to przynajmniej zauważmy jej odrębność i nie zaprzeczajmy cechom, które posiadamy. To na początek, może nawet na długi początek. Bądźmy świadomi i dumni ze swojej kobiecości i męskości. Zacznijmy od tego, co mamy, zanim dostaniemy więcej.

Drugi krok


Wznieśmy się na poziom, w którym uznajemy, że zostaliśmy stworzeni w jakimś celu. Weźmy do siebie każdy z sześciu/siedmiu dni stworzenia i pomyślmy, co czujemy czytając je. Co najmniej zagubienie i niezrozumienie. Kolejność dni stworzenia nie jest oczywista. To, co wydarza się w każdym z kolejnych dni jest niezrozumiałe, a rabini i teologowie łamią sobie nad tym głowy od tysięcy lat. Nie jest łatwo. Ale czy na pewno? A może nie jest łatwo, tylko wtedy, gdy sądzimy, że „zrozumiemy”. Może niepotrzebnie szukamy takiego poziomu teoretycznego zrozumienia, w którym możemy spokojnie usiąść w fotelu i powiedzieć: „,może być, ale ja zrobiłbym to lepiej”. A przecież w tej całej zabawie w życie nie jesteśmy stwórcami, tylko stworzeniami. Mamy instrukcję, według której Bóg nas stwarzał i możemy poznawać i stwarzać siebie na nowo i budować siebie. Mamy nawet przymus robienia tego, te nieprzespane noce i zapłakane oczy, zachwyty i uniesienia są na to dowodem. Nie panujemy nad sobą tak bardzo, jak to twierdzi pani z telewizora i pan na youtube. Podlegamy prawom i powinniśmy z pokorą je przyjąć i poznać. Może dzięki temu z czasem je przekroczymy.

Człowiek


Gdy widzimy różnice w zachowaniu, wyglądzie, funkcjonowaniu i systemie wartości mężczyzny i kobiety ogarnia nas pusty śmiech. Jak to możliwe, że ludzie, których do siebie tak bardzo coś przyciąga mogą różnić się aż tak bardzo? Jaki to ma sens? Ogromny! Bezsensowne byłoby istnienie dwóch płci, które byłyby do siebie podobne. Po co stwarzać dwie płcie, które nie wnoszą sobą czegoś odrębnego i nie powiększają sumy bogactwa i różnorodności człowieczeństwa? Tak musi być. Ale może celem istnienia płci jest także jakaś nauka o nas samych. Może każdy z nas powinien i musi odnaleźć w sobie także tę drugą stronę? Może za każdym razem gdy pociąga na płeć przeciwna, za każdym razem, gdy ponosimy porażkę w związku, ale także, gdy przeżywamy w nim coś pięknego, tak naprawdę to Bóg mówi do nas krzykiem, albo szeptem: szukaj dalej, właśnie dostałeś kolejny wzorzec i kolejną wskazówkę. Może druga płeć jest także instrukcją dla nas jak żyć i jakim/jaką być?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz